Przejdź do treści
Banner informacyjny logotyp FERS,,RP, UE, logo projektu SAMOES

To dlatego nie zostałeś innowatorem! O mitach powstrzymujących PES przed sięganiem po granty na innowacje

  • $ Strona główna
  • $
  • To dlatego nie zostałeś innowatorem! O mitach powstrzymujących PES przed sięganiem po granty na innowacje

To dlatego nie zostałeś innowatorem! O mitach powstrzymujących PES przed sięganiem po granty na innowacje

19 października 2026

Innowacje społeczne zyskują ostatnio sporą popularność, ale obrosły też w wiele nieporozumień. Warto rozprawić się z kilkoma najpopularniejszymi przekonaniami, zwłaszcza że przedsiębiorstwa społeczne mogą mieć w tym obszarze naprawdę wiele do zaoferowania i skutecznie aplikować o granty na innowacje!

Hasło „innowacja” kojarzy się niekiedy z dużym budżetem, zespołem informatyków i umiejętnością projektowania aplikacji. Tymczasem wśród przetestowanych innowacji społecznych znajdziemy, owszem, także rozwiązania cyfrowe, ale tych analogowych jest zdecydowanie więcej! Warto zapoznać się z bazą dotychczasowych innowacji społecznych i przekonać się samemu. Innowacja społeczna może być usługą, metodą pracy, narzędziem, produktem albo nowym sposobem organizowania czegoś, co Twoje przedsiębiorstwo społeczne robi od lat!

Projektując innowację społeczną nie warto na siłę ubierać jej w gigabajty i mechanizmy AI. Dużo ważniejsza jest empatia, wrażliwość i umiejętność zobaczenia wyzwania tam, gdzie inni widzą tylko, że coś nie działa. Lepiej zacząć od pytania: „Jaki problem społeczny chcę rozwiązać i co mogłoby pomóc zrobić to lepiej?”. Rzadko jedyną słuszną drogą będzie stworzenie nowoczesnego cyber-narzędzia. Dużo częściej kluczem do rozwiązania okaże się zmiana sposobu świadczenia jakiejś usługi, zbudowanie nowych relacji czy dostarczenie możliwości rozwoju kompetencji (wcale niekoniecznie cyfrowych).

Jako pracownicy inkubatorów zdarza nam się nawet delikatnie… zniechęcać do zgłaszania rozwiązań takich jak aplikacje czy programy. Taką technologię trzeba zaprojektować, stworzyć, przetestować, poprawić, a potem jeszcze sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście chce z niej korzystać. Przy budżecie inkubacyjnym rzędu około 75-100 tys. zł trudno konkurować z budżetami komercyjnych projektów technologicznych… Lepiej wydać te pieniądze na analogowe rozwiązanie, które będzie miało szansę być bliżej ludzi i ich potrzeb.

Jedną z najważniejszych różnic między klasycznym projektem a procesem inkubacji innowacji jest właśnie to, że do inkubatora innowacji społecznych przychodzi sie nawet z mikro-zalążkiem pomysłu, intuicją, kierunkiem – a nie z już gotowym, dopracowanym produktem czekającym już tylko na uroczyste przecięcie wstęgi.

Inkubatory innowacji społecznych zostały nazwane inkubatorami nie bez przyczyny: Wasz pomysł będzie u nas dojrzewał w cieplarnianych warunkach, zasilany profesjonalnym wsparciem w postaci doradztwa i konsultacji. W okresie naboru pomysłów możemy Wam zaoferować najwięcej, ale zgłosić można się w każdym momencie. Pomożemy rozwinąć pomysł tak, żeby mógł stać się innowacją społeczną… albo powiemy Wam wprost, że ten pomysł niestety się do nas nie nadaje.

Inkubacja ma służyć właśnie temu, żeby pomysł dopracować, skonfrontować z potrzebami użytkowników, sprawdzić w praktyce i – jeśli trzeba – zmienić. Jeżeli rozwiązanie jest już sprawdzone, dopracowane i wiadomo dokładnie, że działa, to inkubator innowacji społecznych nie jest dla takiego rozwiązania dobrą przestrzenią rozwoju – tak samo, jak noworodkowy inkubator nie będzie dobrym miejscem dla przedszkolaka.

I o to właśnie chodzi, żeby nie wiedzieć – i brać pod uwagę możliwość porażki! To może być jedna z najbardziej zaskakujących rzeczy w całej idei innowacji społecznych: Wasze rozwiązanie ma prawo nie zadziałać. Ba, dobrze zaplanowany proces testowania musi dopuszczać taką możliwość. Jeżeli z góry wiemy, że wszystko na pewno się uda, trudno mówić o testowaniu i o innowacyjności – raczej po prostu wdrażamy coś, o czym już wiemy, że działa.

W innowacjach chodzi o to, żeby sprawdzić, czy nasze założenia i pomysły wytrzymają zderzenie z rzeczywistością. Być może grupa odbiorcza w ogóle nie będzie chciała korzystać z naszego rozwiązania. Być może będzie chciała, ale zupełnie inaczej niż przewidywaliśmy. Być może okaże się, że rozwiązanie sprawdza się świetnie w jednej grupie, a w innej, wbrew naszym przewidywaniom, zupełnie nie. I bardzo dobrze! Takie „porażki” w testowaniu to najcenniejsze wskazówki! To dzięki nim dowiadujemy się, co poprawić, aby rozwiązanie rzeczywiście odpowiadało na potrzeby tych, dla których zostało zaprojektowane.

Hmmm… to akurat w pewnym sensie prawda. Niektóre księgowe do dziś nie mogą uwierzyć, że nasz sposób rozliczania jest legalny. Bo u nas – naprawdę! – nie trzeba opisywać faktur ani zbierać paragonów. Wraz z grantem dajemy Wam solenną obietnicę (popartą zapisami umowy grantowej) że nie zajrzymy Wam w żadne dowody księgowe ani nie każemy zwracać pieniędzy, jeśli na czymś przyoszczędzicie. Podstawą rozliczenia finansowego są wyłącznie merytoryczne efekty i produkty, na które się umówimy i które macie za te pieniądze stworzyć i nam je pokazać.


Aby przeczytać więcej, zaloguj się lub zarejestruj konto Freemium.