"Zajmuję fundraisingiem” - to zdanie pomimo już wieloletniej działalności w Polsce, nadal jest czymś co wzbudza zdziwienie pomieszane z zakłopotaniem. Bo czym tak właściwie jest fundraising? Jak zbierać pieniądze dla organizacji? Jak to w ogóle można zaplanować, przygotować się i przede wszystkim: czy te działania się opłacają?
Aby lepiej zrozumieć, jak działa to zjawisko (ang. fund–majątek, raising- zbierać, gromadzić) na naszym lokalnym, polskim rynku, warto przyjrzeć się kondycji działających tu organizacji pozarządowych. Można zauważyć dużą dynamikę i istotne zmiany.
Według danych GUS[1] na koniec 2024 roku zarejestrowanych było 161 000 organizacji pozarządowych z czego 113 000 działało aktywnie. To o prawie 8% więcej niż w roku poprzednim. Odbiorcami działań organizacji są najczęściej dzieci i młodzież (70%) oraz lokalna społeczność (65%). Zatrudnienie w trzecim sektorze znalazło 169 800 osób na pełen etat. Kobiety stanowiły 77,1% pracowników zatrudnionych na umowę o pracę. Liczba pracowników w organizacjach zatrudniających wyniosła średnio 14 osób, a mediana – 3 osoby. Do tego dochodzą zlecenia, współprace, podwykonawcy. To jakby cały Olsztyn składał się tylko z pracowników trzeciego sektora.
Według dostępnych danych na portalu LinkedIn około 2000 osób w Polsce identyfikuje swoją zawodową drogę jako fundraiser/fundraiserka. Pomimo ciągłej profesjonalizacji tej ścieżki kariery – nadal bardzo często osoby pozyskujące finanse, łączą swoją pracę zawodową z innymi obowiązkami w swoich miejscach pracy.
To jak to się dzieje, że organizacje zatrudniające mniej więcej 2000 fundraiserów wg. danych GUS z 2024 roku zbierają 60 miliardów złotych na swoje działania pomocowe? W 2025 roku padł kolejny rekord przekazanych odpisów 1,5% podatków - 2,3 mld złotych. Co stoi za wielkim sukcesem i ciągłym wzrostem finansów jakimi dysponują organizacje pozarządowe?
Odpowiedzią może być skuteczny fundraising.
Wyobraźmy sobie, że pracujesz w małej, ale prężniej organizacji pozarządowej wspierającą lokalną młodzież we wspomnianym Olsztynie. Za rok kończy się grant więc i stabilność zatrudnienia. Nie wiadomo czy będzie na czynsz, na pensje dla pracowników. Czy to czas szukać pracy? Na to będzie jeszcze chwila. To dobry moment, żeby stworzyć strategię fundraisingową i zacząć działać.
Od czego nie zaczynać?
Przewrotnie, zacznijmy od porażek i anty-polecajek. Daniel Kahneman, laureat Nagrody Nobla z dziedziny ekonomii dowodził, że najlepsze lekcje wyciąga się z własnych niepowodzeń, że są kluczowe dla poprawy jakości naszych decyzji. Ale skoro chcemy zacząć zbierać pieniądze to zaczynamy od braku: płynności finansowej i doświadczenia w zbieraniu funduszy. Nie stać więc nas na straty a wkład własny - to nasz czas i energia.
Zbyt często osoby zaczynające przygodę z fundriaisngiem skupiają się na narzędziach. Najlepiej szukać chwastów we własnym ogródku. Parę lat temu, kiedy z kolegami rozwijałam dział fundraisingu w jednej organizacji, w pewnym momencie skupiłam się na pozyskaniu numeru charytatywnego SMSa. Mechanizm dobrze znany. Operatorzy zrzekają się opłat, a każdy SMS wspiera Twoją organizację kwotą ok. 2 zł. Proste? Nic bardziej mylnego.
Pozyskanie zgód operatorów zajęło mi ponad dwa miesiące a promocja numeru i informacja do potencjalnych darczyńców o takiej możliwości wsparcia naszych działań- kosztowała mnie 100 zł mniej niż ostateczny przychód z wysłanych wiadomości tekstowych.
Narzędzia, nowinki, charytatywne eventy – powinny być kolejnym krokiem, dodatkiem do dobrze skonstruowanej, przemyślanej i długoterminowej strategii fundraisingowej.
Zaczynając fundraising zamiast rozpytywać AI o najnowsze formy zbierania funduszy, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego robimy to co robimy? Co robimy? I do czego potrzebujemy pieniędzy darczyńców? Jeśli umiemy wytłumaczyć te trzy kwestie 7-latkowi w mniej niż dwie minuty, to mamy podstawy, żeby tworzyć dobrą komunikację fundraisingową.
Bo prosto znaczy w fundraisingu dobrze. Nikogo nie muszę przekonywać, że skupienie i czas jaki poświęcamy na przeczytanie artykułu, zobaczenie reklamy - jest obecnie na wagę złota. Długie i skomplikowane - kciuk do góry. Proste, ciekawe i przydatne - zostaniesz parę sekund. Tak wygląda obecnie walka o uwagę w Social Mediach.
Jeśli organizacja pisze na swojej powitalnej stronie internetowej:
„Mamy 20-lat doświadczenia w pracy z osobami dotkniętymi wykluczeniem społecznym. W ramach naszego wsparcia pomagamy beneficjentom poprzez narzędzia dostosowane do ich potrzeb” to znaczy, że test z 7-latkiem został oblany.
I trzeba wrócić do początku, inaczej to nie pójdzie.
Jeśli miałabym wymienić trzy grzechy główne w komunikacji fundraisingowej byłyby to:
Aby przeczytać więcej, zaloguj się lub zarejestruj konto Freemium.

